Monika, laureatka IX Parlamentu Europejskiego, wróciła z Brukseli

bilet do brukseli

Młodzieżowy Parlament Europejski, to cykliczny projekt edukacyjny, adresowany do uczniów szkół gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych z Łodzi i regionu, zainicjowany w 2006 r. przez dr Jacka Saryusz-Wolskiego, posła Parlamentu Europejskiego. Laureaci trzech pierwszych miejsc w obu kategoriach wiekowych na zaproszenie europosła uczestniczyli w wyjeździe studyjnym do Brukseli. Wśród nich była Monika Słupińska z Pajęczna.

Monika, na co dzień uczennica klasy IIIB liceum o profilu biologiczno-chemiczno-matematycznym w Zespole Szkół im. H. Sienkiewicza w Pajęcznie. Młoda, zdolna, ambitna i dojrzała osoba. Przewodnicząca klasy, inicjatorka licznych szkolnych przedsięwzięć. Udziela się w wielu akcjach charytatywnych. Przewodnicząca szkolnego Koła Caritas, członek koła teatralnego „Waliza” oraz laureatka szkolnego konkursu teatralnego. Koordynatorka wielu szkolnych akademii. Zdobywczyni szkolnej nagrody Top-Friend. Monika przejawia zarówno talent muzyczny, jak i recytatorski. Bardzo lubi teatr, grę w piłkę nożną oraz ręczną. Jak sama mówi — Nigdy nie miałam tak, żebym była dobra w jednym i drugiego się nie chwytała. Zawsze robiłam wiele rzeczy na raz.

monika parlament europejski

W dniach 16-21 listopada Monika wraz w opiekunem, Adamem Klimczakiem, nauczycielem historii i WOS-u, przebywali z wizytą studyjną w Parlamencie Europejskim na zaproszenie Jacka Saryusz-Wolskiego. Wyjazd był nagrodą za zajęcie III miejsca w IX edycji Młodzieżowego Parlamentu Europejskiego. Wygrana nie była łatwa. W IX edycji wzięło udział ponad 90 uczniów z woj. łódzkiego, w tym uczniowie z Łodzi, Zgierza, Pajęczna, Kutna, Wielunia, Rawy Mazowieckiej i Skierniewic. Przez ponad dwa miesiące (od końca lutego do kwietnia br.) uczestnicy projektu (w tym siedmiu uczestników z Zespołu Szkół w Pajęcznie) cyklicznie spotykali się w biurze europosła, pracując we frakcjach (grupach politycznych), do jakich zostali przydzieleni.

— Na pierwszym spotkaniu w Łodzi przydzielili nas do frakcji. Ja trafiłam do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Czekając na opiekuna naszej frakcji staliśmy, bo nie mieliśmy krzeseł, gdyż były one wcześniej wzięte na obrady. Było nas około 20 osób. To ja mówię: Nogi na loterii wygraliście? Chodźmy po te krzesła. Każdy przyniósł sobie krzesło. Usiedliśmy. Przyszła do nas Ola (opiekun frakcji, laureatka poprzedniej edycji - przyp. red.) i zaczęła nam opowiadać, jak wygląda młodzieżowy parlament. Powiedziała, że na początku musimy wybrać sobie przewodniczącego. Zaproponowali mnie — wspomina Monika. — Jest jedna zasada, jak lud chce, to co, masz się buntować? Przecież ludzie Cię wybrali! No super, ja wam dziękuję za takie ogromne zaufanie, chociaż się nie znamy — dodaje.

Następnie przyszedł czas wytężonej pracy, połączenia cotygodniowych wyjazdów do Łodzi z codziennymi obowiązkami w szkole. Uczestnicy oceniani byli za: frekwencję, aktywność na wykładach, test z wiedzy o Unii Europejskiej (który Monika zaliczyła na maksymalną ilość punktów), opracowanie stanowiska rezolucji każdej z frakcji, indywidualną rozprawkę na dany temat, przygotowanie filmu pt. „Jak mieszkańcy woj. łódzkiego widzą przyszłość UE?”, wypowiedź na sali obrad oraz poprawność zadanego pytania podczas finału. — Rzeczywiście miałam bardzo dużo pracy, ale było warto — podsumowuje maturzystka.

Sesja plenerowa obyła się 8 maja br. — Usiedliśmy tak, jak na prawdziwych obradach. Każdy musiał przedstawić minutową wypowiedz na temat partnerstwa Wschodniego UE, dotyczącego odpowiedniego punktu stworzonej przez nas wcześniej rezolucji — wspomina maturzystka. — Ja miałam temat stworzenia alternatywnych dróg zaopatrzenia Europy w energię. W tym czasie również głośno było o Ukrainie, zatem nawiązałam do tego, że fiasko szczytu partnerskiego w Wilnie pokazało, że Ukraina jest priorytetem tylko dla Polski i Litwy. Chciałam w ten sposób zwrócić uwagę, że współczesna polityka międzynarodowa jest areną walki o wpływ i dominację nad branżą energetyczną oraz że UE w sprawie Ukrainy musi mówić jednym głosem, a nie mówi do tej pory — kontynuuje laureatka.

jacek saryusz-wolski

Ponad dwumiesięczna praca Moniki została doceniona. — Gdy wyczytali moje nazwisko, to nie mogłam uwierzyć — wyznaje. — Dopiero wracając do domu zdałam sobie sprawę, że jeżeli czegoś bardzo w życiu chcemy i będziemy sumiennie pracować, to możemy osiągnąć bardzo wiele. Możemy zostać kimkolwiek chcemy, tylko musimy bardzo dużo się uczyć — podsumowuje licealistka.

Monika ma już za sobą wizytę w Brukseli. — Jest to miasto naprawdę wspaniałe, chociaż był odczuwalny widok wojska na ulicach, spowodowany najwyższym alertem zagrożenia terrorystycznego — przyznaje. — W pierwszym dniu zwiedzaliśmy Brukselę. Drugiego dnia mieliśmy możliwość zapoznania się z pracą Parlamentu Europejskiego i europosłów oraz zwiedziliśmy Parlamentarium — mówi laureatka. Wizyta w sali obrad Parlamentu, wysłuchanie prezentacji o instytucjach europejskich oraz uczestniczenie w obradach komisji ds. równouprawnienia kobiet, na których zabierały głos zaproszone kobiety z Kambodży, Timoru Wschodniego, Pakistanu, Laosu, były dla Moniki niezapomnianym przeżyciem. — Mieliśmy możliwość porozmawiania z europosłem w cztery oczy. Mogliśmy zadać każde pytanie. Ta kolacja na długo pozostanie w mojej pamięci — dodaje.

Trzeciego dnia uczestnicy wyjazdu zwiedzali Brukselę z przewodnikiem. Największe wrażenie na Monice wywarł Grand Place. Jest to zabytkowy, nieregularny, pięciokątny rynek, uważany za jeden z najpiękniejszych w Europie, z ratuszem, domami cechowymi i krętymi uliczkami, stanowiącymi mieszankę baroku, gotyku i flamandzkiego renesansu. — Zwiedziliśmy także Katedrę Świętego Michała, Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych oraz Kaplicę Królewską, gdzie królowie składają przysięgę przed narodem — wylicza maturzystka.

Monika, zapytana o to, co najbardziej będzie wspominać z wyjazdu, przyznała: — Najbardziej zapadła mi rozmowa z europosłem. Jest to otwarty i bardzo inteligentny polityk, który nie tylko odpowiedział na każde nasze pytanie, ale także z zainteresowaniem wysłuchał naszych opinii.

Uczestnictwo w IX Parlamencie Europejskim, to nie tylko poszerzona wiedza z UE. Dla Moniki to też nie tylko zwycięstwo i wyjazd do Brukseli, ale także większa pewność siebie. Jak sama mówi, bardzo wiele zawdzięcza swoim rodzicom. — Są oni dla mnie największym autorytetem. Od początku wpajali mi wartości, które są w życiu najważniejsze. Pozwolili mi się uczyć na błędach, pomagali podnieść się po klęsce oraz zawsze motywowali mnie do działania — podkreśla laureatka.

Najbliższe plany Moniki na przyszłość, to przede wszystkim zdanie z dobrym wynikiem matury i rozpoczęcie studiów. — Biorę pod uwagę, że mogę zostać politykiem, może będę inżynierem, a może lekarzem lub założę jakąś restaurację w Pajęcznie? Nie wiem naprawdę, niczego nie wykluczam. Polityk, to nie jest zła funkcja, tylko trzeba być pewnym swoich przekonań i rozmawiać z ludźmi. Nie można zmieniać zdania pod presją innych. W przyszłości chciałabym nigdy nie rezygnować z postawionych sobie celów. Przezwyciężyć każdy problem i osiągnąć wymarzony sukces, a w tym wszystkim, zostać po prostu sobą — finalizuje.

Agata Ernt
wyjazd do brukseli
monika słupińska
wizyta w europarlamencie
jacek saryusz-wolski
Jesteś na Facebooku? Kliknij „Polub tę stronę” i dołącz do nas!